Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Kiedyś moja waga utrzymywała się na stałym poziomie, ale od jakiegoś czasu podskoczyła w górę. Nie ukrywam, że lubię jeść, ale czas powstrzymać rosnącą wagę. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem przesadnie gruba, ale mam brzuszek, który niemożliwa pokazanie sie w stroju kąpielowym czy paradowanie w dopasowanych ciuszkach..

Archiwum

jemzatrzech

kobieta, 19 lat, Poznań

170 cm, 63.00 kg więcej o mnie



Wpisy

#3 Dzień 6

26 lutego 2012 , Komentarze (1)

Cześć!
Dziś dzień szósty mojej diety, która cały czas ma się dobrze (ani razu nie złamałam żadnego z postanowień!). Tym samym mija dokladnie tydzień od dnia, kiedy ostatni raz zjadłam słodycze (pierwszy sukces!). Byłam pewna, że to będzie największy problem, bo ja i mój chłopak jesteśmy strasznymi łasuchami i dotąd praktykowaliśmy wcinanie czekolady i mamby na przemian na każdym wykładzie, czyli praktycznie codziennie. O dziwo żyję i miewam sie całkiem dobrze bez słodyczy, a kiedy mam ochotę na przekąskę sięgam po jogurt lub jakiś owoc i to zastępuje mi łakocie. Oczywiście na mojej diecie najbardziej cierpi mój facet, który ma kategoryczny zakaz jedzenia przy mnie czekolady, ale musi to przeżyć ;) Jest kochany, bo stwierdził, że też przejdzie na dietę, żeby mnie wspierać, ale póki co chyba robi to tylko mentalnie.
Co do mojej wagi, nie mam pojęcia czy coś ubyło, pierwszy termin ważenia wyznaczyłam sobie na przyszły piątek, kiedy wrócę do domu. To w sumie dobrze, bo nie chciałabym się zniechęcać juz na starcie tym, że waga nie drgnęła lub przesunęła się tylko o kilkaset gram. Wielkich efektów póki co nie zauważam, ale czego się spodziewać po sześciu dniach diety? Nie mam zamiaru szarżować, chcę schudnąć ze spokojem i 'z głową', tak aby waga nie wróciła.

Poniżej załączam mój wczorajszy i dzisiejszy jadłospis:

25.02.2012
 śniadanie:
garść musli + 200ml mleka 0,5%

II śniadanie/przekąska:
banan

obiad:
zupa pomidorowa na soku pomidorowym, który robi moja babcia (pycha!) ;)


przekąska:
średniej wielkości jabłko

kolacja:
3 kromki chleba razowego z białym serkiem i papryką


26.02.2012:

śniadanie:
jogurt naturalny z suszoną żurawiną

obiad:
ok. 150 g fileta z pangi + 2 kromki pieczywa razowego + kawałek papryki i szynki drobiowej


Oprócz tego piję strasznie dużo zielonej herbaty z pigwą, do każdego posiłku oraz pomiędzy posiłkami. Tu mogę się pochwalić, że w końcu nauczyłam się ją zaparzać jak trzeba, więc nie ma tego okropnego gorzkiego smaku, który zraził mnie do niej już kilka lat temu.

Pogoda za oknem zachęca do wyjścia na świeże powietrze, niestety czeka mnie w środę ostatni egzamin i muszę się poświęcić nauce ;c



Dodaj komentarz

#2 Dzień 3

23 lutego 2012 , Komentarze (6)


Cześć!
Dzisiaj wstałam bardzo późno, bo o godzinie 12:00, ponieważ całą noc spędziłam nad książkami do ekonomii (moja sesja nadal trwa i wcale nie są to poprawki :<). Mimo wszystko wstałam pełna energii, rozpoczynając dzień od drobnych ćwiczeń (brzuszki, nożyce i kilka, których nazw nie jestem w stanie określić, ale znalazłam kiedyś w internecie cały zestaw ćwiczeń na mięśnie brzucha i staram się je wykonywać).
A o to jak przedstawiało się moje dzisiejsze śniadanie:


mleko 0,5%, garść musli, banan



Pomyślałam, że dodam zdjęcia jak obecnie prezentuje się moje brzuszysko, bo mimo, że moje BMI jest jak najbardziej prawidłowe to niestety ta część ciała nie wygląda estetycznie i przysparza mi masę kompleksów!





Wyglądam  jak w ciąży, wiem! Ponadto mam problem z brakiem wcięcia w talii, także ciężko dopasować na mnie ubrania, dlatego też narodził się plan mojej diety. Jest o co walczyć :)

+ jako bonus: ja (niech was nie przestraszy moja fryzura, zdjęcia robiłam po przebudzeniu, w dodatku kamerką internetową, bo aparat mam w rodzinnym domu)



Pozdrawiam ciepło i z kubkiem zielonej herbaty wracam do nauki!!




Dodaj komentarz

Moja dieta / dzień 2.

22 lutego 2012 , Komentarze (5)

Cześć!!
Już od dawna planowałam przejść na dietę, jednak dopiero teraz warunki zaczęły mi sprzyjać :) Jestem studentką, dzielącą pokój z koleżanką i dotychczas dietę uniemożliwiało mi wspólne gotowanie z moją współlokatorką (wspólny obiad mniej kosztuje, a wiadomo na studiach liczy się każdy grosz!). Nie miałyśmy zbyt wiele czasu na gotowanie, dlatego odżywiałyśmy się bardzo niezdrowo, głównie przyrządzając makaron czy ryż z jakimś 'fixem' z paczki. Kilka miesięcy takiego żywienia zrobiło swoje, na twarzy zaczęły pojawiać się jakieś drobne wypryski, kiepskie samopoczucie, no i waga podskoczyła w górę o 3 kg. Stopniowo przestałyśmy korzystać z fixów, jednak o moim przejsciu na dietę nie było mowy, bo nadal jadałyśmy wspólnie (tutaj dodam, że moja współlokatorka jest szczuplutka),  także ciężko było zaprzestać wieczornych seansów filmowych z paczką chipsów, czy zajadania stresu związanego z sesją słodyczami. Jednak w końcu znalazłam sobie motywację, głównie za sprawą sprzyjających warunków  których wspomniałam wcześniej. Otóż moja koleżanka porzuciła swoje studia i obecnie szuka pracy, jednak na ten czas wróciła do swojego rodzinnego domu. W takich okolicznościach, skoro i tak muszę się żywić sama postanowiłam w końcu wziąć się za siebie. Szło mi to opornie, ale wczoraj w końcu się zawzięłam. Muszę coś ze sobą zrobić, dla swojego lepszego samopoczucia (ile można paradować po plaży w koszulkach zakrywających brzuszek?) no i chcę ładnie wyglądać dla swojego mężczyzny, jak każda kobieta :))
Zaczynam więc dietę, ale nie jakąś wyjętą z internetu, bo już raz próbowałam z Dukanem, ale była zbyt rygorystyczna. Planuję po prostu zmienić swoje nawyki żywieniowe. Tutaj wspomnę, że moje BMI jest jak najbardziej prawidłowe, przy wzroście 170 ważę 63 kg, ale chcę schudnąc przynajmniej do 55 kg. Zależy mi głównie na wysmukleniu brzucha, bo nogi czy ręce mam smukłe. Długo nie wiedziałam jakąś mam sylwetkę, ale w końcu odkryłam, że to chyba wazon: wąskie biodra mniej więcej tego samego obwodu co biust, talia tylko lekko zarysowana (poprzednio myślałam, że jestem jabłkiem, bo praktycznie nie mam wcięcia w talii nad czym okropnie ubolewam), dość chude nogi i ręce.
Od wczoraj diametralnie zmieniłam wyposażenie lodówki, zamiast żółtych serów pojawiły się lekkie twarożki, mleko z 3,2% wymieniłam na 0.5%, bagietkę zamieniłam na pieczywo razowe. Do tego zakupiłam świeże warzywa oraz owoce, które zastąpiły słodycze (obecnie w moim mieszkaniu nie ma grama czekolady, a kiedy mam apetyt na coś słodkiego sięgam po jabłko czy banana).

Mój dzisiejszy jadłospis:
Śniadanie, 9:00
garść musli i pół filiżanki mleka 0,5%
+ banan

przekąska przed zajęciami, 12:00
jedno średniej wielkości zielone jabłko

obiad, 15:00
50 g ryżu
ok. 200g gotowanych warzyw
100g fileta z pangi

podwieczorek, 18:00:
jabłko

kolacja, 21:00*
3 kromki chleba razowego z twarożkiem ze szczypiorkiem + pokrojona w paski czerwona papryka (ok 1/5 papryki)


*zdaję sobie sprawę, że kolację spożyłam późno, jednak jestem typem osoby siedzącej do późna w nocy, tym bardziej teraz, kiedy w piątek mam ostatni egzamin, także nie jem przed snem, bo i tak spać chodzę ok. 2-3 w nocy ;)

Oprócz tego staram się wykonywać ćwiczenia na mięśnie brzucha, no i raz w tygodniu chodzę na fitness w ramach wf.

Mam nadzieję, że prowadzenie tego dziennika pozwoli mi utrzymać obecną motywację ;)

PS. Całkiem możliwe, że wkrótce pojawią sie pierwsze zdjęcia, póki co opis musi wystarczyć, bo na prowadzenie pamiętnika odchudzania zdecydowałam się spontanicznie!

Dodaj komentarz