Cześć!
Dziś dzień szósty mojej diety, która cały czas ma się dobrze (ani razu nie złamałam żadnego z postanowień!). Tym samym mija dokladnie tydzień od dnia, kiedy ostatni raz zjadłam słodycze (pierwszy sukces!). Byłam pewna, że to będzie największy problem, bo ja i mój chłopak jesteśmy strasznymi łasuchami i dotąd praktykowaliśmy wcinanie czekolady i mamby na przemian na każdym wykładzie, czyli praktycznie codziennie. O dziwo żyję i miewam sie całkiem dobrze bez słodyczy, a kiedy mam ochotę na przekąskę sięgam po jogurt lub jakiś owoc i to zastępuje mi łakocie. Oczywiście na mojej diecie najbardziej cierpi mój facet, który ma kategoryczny zakaz jedzenia przy mnie czekolady, ale musi to przeżyć ;) Jest kochany, bo stwierdził, że też przejdzie na dietę, żeby mnie wspierać, ale póki co chyba robi to tylko mentalnie.
Co do mojej wagi, nie mam pojęcia czy coś ubyło, pierwszy termin ważenia wyznaczyłam sobie na przyszły piątek, kiedy wrócę do domu. To w sumie dobrze, bo nie chciałabym się zniechęcać juz na starcie tym, że waga nie drgnęła lub przesunęła się tylko o kilkaset gram. Wielkich efektów póki co nie zauważam, ale czego się spodziewać po sześciu dniach diety? Nie mam zamiaru szarżować, chcę schudnąć ze spokojem i 'z głową', tak aby waga nie wróciła.
Poniżej załączam mój wczorajszy i dzisiejszy jadłospis:
25.02.2012
śniadanie:garść musli + 200ml mleka 0,5%
II śniadanie/przekąska:banan
obiad:zupa pomidorowa na soku pomidorowym, który robi moja babcia (pycha!) ;)
przekąska:średniej wielkości jabłko
kolacja:3 kromki chleba razowego z białym serkiem i papryką
26.02.2012:śniadanie:jogurt naturalny z suszoną żurawiną
obiad:ok. 150 g fileta z pangi + 2 kromki pieczywa razowego + kawałek papryki i szynki drobiowej

Oprócz tego piję strasznie dużo zielonej herbaty z pigwą, do każdego posiłku oraz pomiędzy posiłkami. Tu mogę się pochwalić, że w końcu nauczyłam się ją zaparzać jak trzeba, więc nie ma tego okropnego gorzkiego smaku, który zraził mnie do niej już kilka lat temu.
Pogoda za oknem zachęca do wyjścia na świeże powietrze, niestety czeka mnie w środę ostatni egzamin i muszę się poświęcić nauce ;c